księgarnia wysyłkowa

AMBELUCJA – Księgarnia wysyłkowa i stacjonarna. Praca i pasja.

Księgarnia wysyłkowa – to był punkt wyjścia.

NAJPIĘKNIEJSZA KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA http://www.ambelucja.pl/

Małe Sowy: Skąd przyszedł do Was pomysł na to przedsięwzięcie?

Ambelucja: Musiałam coś ze sobą zrobić. Miałam małą Martę. Marta kochała czytać a ja stwierdziłam, że chcę znaleźć dla siebie inne zajęcie niż dotychczasowe.

Zaczęłam się zastanawiać: „Co potrafię?”. Doszłam do wniosku, że najlepiej mi wychodzi czytanie książek dla dzieci… Po prostu najwięcej wiem na ten temat. Stwierdziłam więc: „Założę księgarnię wysyłkową i będę sprzedawać książeczki dla dzieci!” (śmiech).

A później oczywiście zderzyło się to z rzeczywistością, która była bardzo brutalna. Ale uczepiliśmy się tej myśli i nie było mowy o odwrocie.

MS: Kiedy powstała księgarnia AMBELUCJA?

A: Księgarnia wysyłkowa powstała w 2009 roku , czyli jak urodziła się moja druga córka, a stacjonarna jak się urodziła Jasiu… Ale inicjatorem tego wszystkiego były 4 lata spędzone z moją najstarszą córką i książkami.

MS: Co okazało się najtrudniejsze?

A: Nasz pomysł był bardzo idealistyczny. Normalne księgarnie nie działają tak jak my i odczuwamy to, że robimy sobie „ku-ku”. Zwykła księgarnia wysyłkowa działa tak, że zamawia książki a po trzech miesiącach jak się nie sprzedadzą – zwraca je i kupuje kolejne. A to powoduje, że taka księgarnia bazuje przede wszystkim na nowościach.

My natomiast mamy taki szacunek do książki, że ostatnio, kiedy organizowaliśmy zajęcia w Muzeum Sopotu, zaproponowałam książkę, która ma już 7 lat. Czyli dzieci takie jak Twoje, nie mają już szans jej poznać, bo została Ona wydana jeszcze przed ich narodzinami. Jej 5 minut minęło… I gdybym postąpiła jak zwykła księgarnia wysyłkowa na pewno bym ją wycofała… A ja z niej robię zajęcia! I to jest właśnie to. Dajemy drugie życie tytułom, które cenimy.

MS: Czy mieliście jakieś wyjątkowe przygody w związku z otwarciem księgarni stacjonarnej?

A: Z nami to jest taka dziwna historia, że jak sobie coś umyślimy – to, to się po prostu dzieje. Tak się przyciągają jakieś moce energetyczne i zaczyna się dziwny splot wydarzeń, który powoduje, że nasze marzenia zaczynają „być”, istnieć. Miałam tak już od zawsze. Co sobie wymyśliłam – to się po prostu działo.

Umyśliłam sobie, że to musi być Sopot. Chciałam aby to było miejsce z klimatem. Początkowo upatrzyłam sobie miejsce na Chopina… I rozmawiałam z takim Panem, który już kiedyś pokazywał nam mieszkania. Opowiadam mu o tym co mi się marzy…. A On mówi: „Ja Pani coś pokarzę!”. To był strzał w dziesiątkę! Właśnie to miejsce przy ulicy 3 Maja. Urzekły mnie te podwójne drzwi – bez żadnego schodka, idealne!

MS: A skąd pojawił się pomysł na nazwę?

A: To moja Marta – najstarsza córka, wymyśliła sobie taką planetę jak miała jakieś 3 latka. Kiedy ja mówiłam: „Wiesz Marta, nie powinnaś tak robić bo coś tam, coś tam….” a Marta mi odpowiadała: „Ale w Ambelucji jest inaczej, tam można!”. I zawsze odwoływała się do tej Ambelucji, że tam panują inne zwyczaje. I miała taką manierę stawiania ostatniego zdania. A Amebeluzja pomagała jej w postawieniu kropki.

No i kiedy myśleliśmy nad nazwą, to nie było wątpliwości – AMBELUCJA 🙂

Rozmowy o książkach

MS: A jaka jest Wasza ulubiona książka? Taki „klasyk literatury dziecięcej”?

A: Uwielbiam „Muminki”. Za każdym razem kiedy je czytam – odkrywam je na nowo. „Pippi” jest również niezwykła. A kiedy pomyślimy sobie, że Astrid borykała się ze znalezieniem wydawcy tej książki to jeszcze bardziej ją doceniam.

Wracamy również do książki „Madeline w Paryżu”. Gruba książka wydawnictw ZNAK – super! I jeszcze „Przygody z Małpką”. Co prawda moje dzieci już z niej wyrosły, ale ja nadal mam sentyment do tej książki. „Babcia na jabłoni” – teraz zaczynam wkraczać w książki dla większych dzieci (uśmiech).

MS: Wasza działalność to nie tylko księgarnia – prowadzicie również warsztaty.

A: My bezpośrednio nie. Jesteśmy inicjatorami. Szukam ciekawych osobowości, które zaczarują książkę. Ostatnio współpracowaliśmy z Agatą, która znalazła oryginalny sposób na przekazywanie opowieści, pokazując je w kamishibai.  W grudniu będziemy robić „Goście na Boże Narodzenie” Pettsona i kota Findusa (link do wydawnictwa). Najpierw będzie opowieść a potem dzieci wykonują prace plastyczne nawiązujące do bajki.

Warsztaty prowadzimy w naszej księgarni raz w miesiącu, ze względu na ograniczone miejsce. A regularnie współpracujemy z Muzeum Miasta Sopot, co służy integracji i zaangażowaniu społeczności lokalnej. My ze swojej strony podsuwamy pomysły.

Latem warsztaty odbywały się w ogrodzie przy Muzeum na podstawie przedstawień teatralny. To też było super.

Wydawnictwo Łajka

MS: Ale to nie wszystko. Księgarnia, warsztaty… Macie również swoje wydawnictwo.

A: Wydawnictwo Łajka ruszyło w 2012 r. To jest bardziej dziecko mojego męża…. Jest to co prawda powolny proces… Ale staramy się wyszukiwać i wydawać wyjątkowe pozycje.

Zaczęliśmy od przedruków. Czyli kupowaliśmy za granicą licencje na książki i robiliśmy tłumaczenie. To nam pomogło rozkręcić się w samym procesie wydawniczym. Byliśmy kompletnymi laikami, nie mieliśmy pojęcia o introligatorstwie, o składzie książki. Musieliśmy się tego nauczyć aby wiedzieć czego chcemy a czego nie chcemy.

Kiedy już to poznaliśmy to zaczynamy wydawać własne książki. Czyli szukamy Autora, tekstu. Potem szukamy ilustratora, który by to dobrze zrobił. Koligacimy ich ze sobą aby zrobili piękną książkę.

MS: Czy obecnie coś wydajecie?

A: Akurat wyszła „Lusia” trzecia część. „Lusia i przyjaciele” to jest taki „sztywniczek” – książka z twardymi stronami. Są to urokliwe historyjki, które przekazują takie podstawowe wartości jak przyjaźń, szacunek, miłość… Przemawia przez nie wrażliwość. Mają urodziwe ilustracje. W planie są jeszcze trzy kolejne części – więc powstanie seria sześciu odcinków. Na razie jednak czekamy.

Wydaliśmy też książkę „Płetwal błękitny” z serii o zagrożonych gatunkach zwierząt. W planach są cztery książeczki i wiem, że w przyszłym roku na pewno będzie „Słoń”.

A obecnie związaliśmy się z autorem, który nazywa się Guridi. Zrealizowaliśmy „Dzień w którym zamieniłem się w ptaka”. A do druku mamy przygotowaną książkę „Cień”. Mówi ona o miłości, o tym jak to jest zakochać się. Jest utrzymana w raczej poetyckim klimacie i nie ma za wiele tekstu, ale na pewno nie jest to książka dla maluszków. Można ją podarować na prezent ślubny na przykład.

Kiedy nabraliśmy wprawy postanowiliśmy, że czas aby wydać coś swojego. Wyrobiliśmy pewną markę, widać już nasze wybory, charakter. Znajoma podpowiedziała nam, że jest takie opowiadania Kafki „Stać się Indianinem” i zwróciliśmy się do Guridiego aby nam zilustrował tą książkę. Zgodził a później nam podziękował. Mówił, że to było niesamowite wyzwanie… Książka jest już składana przez grafika i wkrótce trafi do drukarni.

Będzie to książka bez konkretnego przedziału wiekowego. Myślę, że każdy ją po prostu odbiera inaczej. Wiadomo, że do pewnych emocji dorastamy… A jest to rodzaj impresji na temat wrażenia z dzieciństwa, ulotności chwili, nad beztroską, która jest mimowolna i oczywista dla dzieci a staje się co raz mniej odczuwalna dla dorosłego człowieka.

 

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

księgarnia wysyłkowa

 

Please follow and like us:

20 thoughts on “AMBELUCJA – Księgarnia wysyłkowa i stacjonarna. Praca i pasja.”

  1. Bardzo rzetelny i świetnie przeprowadzony wywiad. Wcześniej nie słyszałem o czymś tego typu księgarni wysyłkowej, ale zachęciłaś mnie do zainteresowania się tematem. Godnym pochwały jest fakt, że w Ambelucji dają życie starszym książką! Warto ratować rzeczy przed zapomnieniem.

  2. Klimatyczne miejsce. Lubię takie 🙂 Szkoda tylko, że ich spotkanie ze światem wydawniczym często jest takie brutalne…
    Ps. My właśnie odkrywamy Muminki z moją czterolatką. Posiadanie dzieci ma tę dodatkową zaletę, że można bez wyrzutów sumienia zatonąć w swoich dawnych dziecięcych lekturach 🙂

  3. Podoba mi się ten szacunek do książek i książeczek 🙂 nie slyszalam wczesniej o tej księgarni, a juz niedługo nede potrzebować książek dla synka – woec na pewno zjarzę 🙂

  4. Ach, to stąd ta nietypowa nazwa, bo właśnie kombinowałam co znaczy Ambelucja 🙂 Kreatywność dzieci jest doskonałym przewodnikiem również dla dorosłych! Myślę, że fakt, że w tej księgarni nie pozbywa się starszych książek działa zdecydowanie na jej korzyść. Super postawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *